Znamy się od lat. Spotykamy się w Kazimierzu Dolnym w SKŁAD KONCEPT, w którym zapach świeżo parzonej kawy miesza się z miękkim światłem wpadającym przez okno z widokiem na kazimierski rynek.
Katarzyna Cichoń – fotografka, autorka instalacji wizualnych i filmów wideo, wykładowczyni fotografii kulinarnej – opowiada o swoim świecie, w którym sztuka spotyka się z codziennością.
Rozmawiamy o jej twórczości, o życiu w Kazimierzu, o nowej książce, ale też o naszej wspólnej pracy przy fotografiach dla SKŁAD KONCEPT- zdjęciach, które w niezwykły sposób łączą produkt, emocję i opowieść o codzienności.
AGNIESZKA GŁOWACKA: Kasiu, Twoje zdjęcia są bardzo charakterystyczne: intymne, pełne ciszy i emocji. Jak rodzi się pomysł na nowy projekt?
KATARZYNA CICHOŃ: Pomysł rodzi się zwykle wtedy, kiedy budzi się we mnie zainteresowanie. To może być cisza, konkretne światło, atmosfera miejsca albo smak, który chciałabym uchwycić wizualnie. Obserwuję świat - zakamarki, światło wpadające przez okno, kruchość liścia, fakturę pieczywa. Kiedy czuję, że jakaś scena „żyje” w mojej wyobraźni — to punkt wyjścia. Potem buduje narrację: jakie kolory i dodatki pasują, jakie tło, kadr i nastrój mogą „opowiedzieć” tę historię.

AGNIESZKA GŁOWACKA: Pracujesz zarówno nad projektami artystycznymi, jak i komercyjnymi. Jak udaje Ci się łączyć te dwa światy?
KATARZYNA CICHOŃ: Praca komercyjna daje pewne ograniczenia - budżet, klient, cel marketingowy. Jest to dla mnie zawsze praca zespołowa, która bardzo stymuluję kreatywność i otwiera na coś nowego. Mam dużo szczęścia do klientów komercyjnych. Często mają bardzo podobną wrażliwość do mojej i mamy wspólną wizję na kontent produktów. Z kolei projekty artystyczne są moim laboratorium: tam eksperymentuję bez presji sprzedaży, próbuję form, świateł, konceptów. Dzięki nim rozwijam swój język wizualny, który potem przenika też do zleceń komercyjnych i wzbogaca je o autorski charakter.

AGNIESZKA GŁOWACKA: Nasza współpraca przy projektach dla SKŁAD KONCEPT trwa już jakiś czas. Teraz pracujemy nad nową sesją – co jest dla Ciebie najważniejsze w budowaniu spójnego, autentycznego wizerunku marki poprzez fotografię?
KATARZYNA CICHOŃ: Autentyczność. To, by marka miała swój język wizualny - powtarzalny charakter w światłach, kolorach, kompozycji i detalu. Ważne, by fotografia komunikowała prawdziwość, że to nie tylko produkt, ale jego historia, kontekst: skąd pochodzi, jak smakuje. Przy SKŁAD KONCEPT zależy mi, by zdjęcia subtelnie opowiadały codzienne historie i cudowną atmosferę jaka panuje w tym miejscu.
. 
AGNIESZKA GŁOWACKA: Prowadzisz zajęcia z fotografii kulinarnej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. Co najbardziej lubisz w pracy dydaktycznej?
KATARZYNA CICHOŃ: Tak, prowadzę zajęcia na Uniwersytecie, ale też prowadzę warsztaty dla rzemieślników i właścicieli niewielkich marek. Lubię dzielić się doświadczeniem, obserwować momenty „przełomu” — gdy uczestnik zaczyna dostrzegać różnice w świetle, kompozycji. Uwielbiam rozmawiać z nowymi ludźmi i poznawać ich pasje tworzenia i historie. Dydaktyka zmusza mnie też do uporządkowania własnej wiedzy, ciągłego uczenia się — bo nowe technologie, trendy, narzędzia — rozwijają się bardzo szybko.
AGNIESZKA GŁOWACKA: Mieszkasz i tworzysz w Kazimierzu Dolnym. Jak to miejsce wpływa na Twoją twórczość?
KATARZYNA CICHOŃ: 7 lat temu przeprowadziłam się do Kazimierza Dolnego z Warszawy i pierwsze co zauważyłam to wolniej płynący czas. Mogę spacerować bez pośpiechu i obserwować zmieniającą się naturę, wschodzące i zachodzące światło, mgły nad wisłą. To miejsce sprzyja refleksji i powolności, co rezonuje z moim językiem fotografii. Kazimierz daje też dystans od wielkomiejskiego zgiełku, pozwala na oddech i skupienie. Zostawia więcej miejsca na pracę twórczą.
AGNIESZKA GŁOWACKA: Pracując nad zdjęciami do najnowszej książki Grzyby. Pełnia smaku, musiałaś połączyć estetykę kulinarną z opowieścią o naturze. Jak wyglądał Twój proces twórczy przy tym projekcie?”
KATARZYNA CICHOŃ: Uwielbiam pracować nad książkami. Proces twórczy zawsze rozpoczynam od rozmowy z współautorem książki. Nas książką “Grzyby. Pełnia smaku” pracowałam z Ida Kulawik. Jest to nasza trzecia wspólna książka. Projektujemy budowę, zawartość, podział książki. Następnie Ida pracuje nad treścią merytoryczną materiału, a ja nad częścią wizualną. Najfajniejszy jest czas, kiedy spotykamy się i zamykamy w domu na tygodnie. Ida gotuje a ja fotografuję, po pracy natomiast degustujemy i rozmawiamy z bliskimi. Nie lada wyzwaniem było zrobić selekcję grzybów i wybrać te które wejdą do książki. Jeśli chodzi o samą fotografię był to niezwykle przyjemny czas. Sporo spacerów po lesie i obserwacji. Zależało mi, żeby wszystko sfotografować w zgodzie z naturą — drewno, mech, liście, ziemiste tony. Kompozycje były delikatne, często blisko makro, gra z fakturą, światłem. Potem obrabiałam zdjęcia subtelnie — by zachować naturalność, nie przesadzić z kontrastem czy nasyceniem.

AGNIESZKA GŁOWACKA: Jak zmieniło się Twoje postrzeganie fotografii na przestrzeni lat?
KATARZYNA CICHOŃ: Na początku fotografia była głównie technicznym wyzwaniem — światło, obiektywy, kompozycja. Z czasem zrozumiałam, że technika to narzędzie, ale sedno leży w emocji, w ciszy, w chwilach zatrzymania. Fotografowanie jedzenia i produktu przestało być tylko o pięknym talerzu a stało się opowieścią o smakach, atmosferze, kontekstach kulturowych. Coraz częściej fotografia to dla mnie dialog między mną, tematem i odbiorcą.
AGNIESZKA GŁOWACKA: Czym jest dla Ciebie fotografia dzisiaj?
KATARZYNA CICHOŃ: Fotografia jest dla mnie przestrzenią spotkania sztuki, natury, codzienności i emocji. To medium, przez które mogę opowiadać historie ludzi, miejsca, produktu. To także odpowiedzialność: by nie upiększać nadmiernie, by szanować autentyczność tematu. I wreszcie narzędzie, by marka, jedzenie, produkt mogły być widoczne w piękny i prawdziwy sposób.
AGNIESZKA GŁOWACKA: Co daje Ci największą satysfakcję w pracy twórczej?
KATARZYNA CICHOŃ: Gdy oglądam gotowe zdjęcie i czuję, że opowiada to, co chciałam przekazać a odbiorca odczuwa podobne emocje.
ULUBIONE MIEJSCA KASI W KAZIMIERZU:
- Skład Koncept - zwłaszcza przed południem, kiedy ruch jest niewielki, a światło miękkie. Kawa tutaj smakuje najlepiej.
- Wąwozy i sady - szczególnie wiosną, kiedy wszystko budzi się do życia a drzewa usłane są tysiącami białych i różowych kwiatów.
- Dzikie plaże, gdzie można leżeć na piasku cały dzień i czuć się jak na egzotycznych wakacjach.